Klient przyjechał z popularnym problemem aut z dieslem: spadek mocy, kontrolka na desce i auto wpadające w tryb awaryjny. Pierwsza diagnoza w innym miejscu brzmiała: wymiana filtra DPF za kilka tysięcy złotych. My zaczęliśmy od pytania — czy filtr na pewno trzeba wymieniać?
Objawy i pierwsza diagnoza
Auto zgłaszało klasyczny zestaw symptomów zatkanego DPF:
- wyraźny spadek mocy i 'duszenie się' silnika
- częste wchodzenie w tryb awaryjny
- podwyższone zużycie paliwa
- kontrolka filtra cząstek stałych
Zatkany nie znaczy zniszczony
Wiele filtrów DPF kwalifikowanych 'do wymiany' to w rzeczywistości filtry zapchane sadzą, które da się skutecznie wyczyścić.
Dlaczego wybraliśmy regenerację
Odczyt parametrów pokazał, że filtr jest mocno zapchany, ale technicznie sprawny — bez pęknięć i uszkodzeń wkładu. W takim przypadku regeneracja jest tańsza, szybsza i równie skuteczna jak wymiana.
Oszczędność rzędu kilku tysięcy złotych
Nowy filtr DPF to wydatek od 2000 nawet do kilkunastu tysięcy. Regeneracja kosztuje ułamek tej kwoty.
Proces regeneracji
- demontaż filtra i ocena jego stanu
- dokładne czyszczenie z nagromadzonej sadzy i popiołu
- kontrola drożności i szczelności wkładu
- ponowny montaż i reset parametrów w sterowniku
Po regeneracji ważna jest profilaktyka
Krótkie trasy miejskie sprzyjają zatykaniu DPF. Czasem wystarczy zmienić styl jazdy, by problem nie wrócił.
Efekt
Po regeneracji i resecie auto odzyskało pełną moc, zniknął tryb awaryjny, a zużycie paliwa wróciło do normy. Klient zapłacił ułamek ceny nowego filtra i wyjechał z w pełni sprawnym samochodem.
Twoje auto traci moc i wpada w tryb awaryjny?
Sprawdzimy DPF i powiemy wprost — regeneracja czy wymiana.




































